Jestem Lusia…tak nazwały mnie dobre ludzkie dusze, bo podobno to imię ma szczególną moc…uwierzyłam…jestem podobno jeszcze dzieckiem, ale nie za bardzo wiem, co to znaczy, słyszę, że tak o mnie mówią…Jak byłam malutka, to może i byłam przez moment szczęśliwa, ale szybko przyszło mi dorosnąć, ale umiem być szczęśliwa, powoli sobie przypominam jak to było…Pewnego dnia przyprowadzono mnie do schroniska, nie umiałam się odnalezć…Siedziałam przerażona, zziębnięta, skulona, wciśnięta w kąt, bałam się podnieść głowę do ludzi, którzy do mnie czule przemawiali, bałam się…Pewnie poprzednich opiekunów zawiodłam urodą, bo starałam się być grzeczna, naprawdę, umiem zachowywać się w domu, wiem, że nie można niszczyć i zachowywać czystość. I podobno jestem przerażliwie chuda, nie wiem, zawsze taka byłam…Ja nie chcę dużo, wystarczy mi kawałek posłania, trochę jedzenia, a tak naprawdę to marzę jedynie o odrobinie czułości, pragnę miłości i dotyku, MÓJ CZŁOWIEKU, błagam, zauważ mnie i pokochaj taką jaka jestem, a będę Ci oddana, wierna, pocieszę Cię w smutku i będę Cię kochać całym swoim psim serduszkiem, do ostatniego uderzenia…

Lusia jest roczną sunią, która została przyprowadzona do szczecińskiego schroniska w lutym 2012 roku w stanie dużego wychudzenia. Została wypatrzona przez dobrych ludzi, którym nie był obojętny jej los. Aktualnie sunia przebywa w awaryjnym domu tymczasowym, ale niestety nie może tam długo zostać. Obecna opiekunka Lusi wyraża się o niej w samych superlatywach. Sunia była nauczona życia w mieszkaniu, zostawiona sama nie niszczy, potrzeby załatwia na zewnątrz. Jest pieskiem wielkości boksera, tylko delikatniejszej budowy. Ma stojące uszka, które niestety prawie cały czas ma położone…Jest wysterylizowana i zaszczepiona, brakuje jej tylko dobrego domu, który zmieni jej życie na godne i szczęśliwe. Proszę, niech ktoś idąc swoją drogą, zatrzyma się na moment i pochyli nad losem Lusi, pokocha….Pamiętajcie proszę, decyzja adopcyjna MUSI być przemyślana, ten pies wiele przeszedł, ale nie stracił chęci do życia. Sunia z dnia na dzień jest radośniejsza, nie wykazuje cienia agresji do ludzi i zwierząt. Zapraszam do osobistego poznania Lusi.
KONTAKT: Kontakt w sprawie adopcji:
Ula tel. 697 321 803
e-mail: pomocpsom@poczta.onet.pl

W dniu wczorajszym,16.02.2012r około godziny 16 na ul.Brzezińskiej w Łodzi znaleziono psiaka po wypadku. Jest to około 10 miesieczny pies ,małej wielkości.Po wizycie u lekarza,nie stwierdzono u niego złamań kości.Jednak. jesli ktoś go szuka proszę o kontakt na telefon Centrum Zwierzak w Łodzi lub Nasz.

BARDZO PROSIMY O POMOC!
KONTAKT:

Cetrum Zwierzaka: tel. 601 721 101
ŁTOnZ tel. 507 180 857

BARDZO PROSIMY O POMOC!

Marcysia, to kotka która ma za sobą krótkie, lecz ciężkie, pełne niebezpieczeństw życie.
Jako jedna z wielu kotów żyjących na hali jednej ze śląskich hut, musiała zmagać się z głodem, wszechobecnym brudem, zimnem, bardzo trudnymi i niebezpiecznymi warunkami.
Czasem dokarmiana przez pracowników, częściej przeganiana, zagubiona, spragniona wszystkiego co kot potrzebuje do życia.

Na szczęście jest cała i zdrowa, nie straciła łapki, nie umarła z głodu i wyziębienia, nie padła ofiarą ludzkiej bezmyślności i okrucieństwa, jak wiele innych kotów zamieszkujących hale tej huty.

W takich okrutnych warunkach Marcysia urodziła swoje pierwsze kocięta, z których ani jeden nie przeżył. W tamtejszym piekle dorosłe koty często umierają, lub padają ofiarami okrucieństwa, cóż dopiero maleństwa – one nie maja żadnych szans na przeżycie.
Kiedy zauważono, że kotka zaczęła się znowu zaokrąglać, została złapana, aby kolejne dzieci urodziła w domowych, dobrych warunkach. Była wspaniałą, troskliwą matką.

Już jej potomstwo znalazło swoje domy, teraz Marcysia czeka na uśmiech losu.
Marcysia jest młodą, ok 2 letnią drobniutką koteczką.
Ma bardzo dobry charakter, jest delikatna, subtelna, wrażliwa, nieśmiała.
Coraz bardziej nabiera zaufania do człowieka, pragnie miłości nieśmiało ocierając się o nogi i wyginając grzbiecik do głaskania. Jeszcze nie wchodzi na kolana, paraliżowana strachem czasem chowa się w kącik, chociaż jej śliczne zielone oczka proszą o miłość. To świadczy o tym, ile złego doznała od człowieka.
Czasami, w przypływie odwagi, Marcysia zaczyna ganiać z zabawkami, staje się radosna i wydaje się być szczęśliwa, powoli zaczyna się otwierać, nabierać zaufania.
Już wie, że ręka człowieka może podarować coś dobrego, że nie jest samym złem.
Kotka została już wysterylizowana, odrobaczona, zaszczepiona, ma zrobione testy na FeLV i FiV z wynikiem ujemnym.

Szukam dla niej dobrego, troskliwego, wyrozumiałego domu, gdzie w pełni rozkwitnie, najlepiej bez malutkich dzieci, bez możliwości wychodzenia na dwór.
Chcę, aby jej dalsze życie było bezpieczne, spokojne, aby miała wreszcie dobra opiekę i nie musiała obawiać się o swoje życie.
KONTAKT: przygarnijzwierzaka@o2.pl tel 505 080 324

© Copyright 2012 Zwierzęta, orły, ptaki, psy, koty, adopcja All Rights Reserved. link szkolenia nlp Specjalistyczne Biuro tłumaczeń Kraków specjalistyczne spa wellness prace magisterskie ekonomia i pomoc w pisaniu prac ciśnieniomierze naramienne niemiecki gdańsk